niedziela, 6 marca 2016

Chapter II - Pierwsza zbrodnia

"Bezwzględne zło wywołuje konieczność istnienia bezwzględnego dobra."
~Aldous Huxley


- Koniec zajęć - odetchnął z ulgą pan Farazowski, przecierając chustą czoło. Wszyscy wyszli. Prawie, jedynie Kim została w sali. Szukała czegoś, prawie płacząc. Widocznie to, co zgubiła, miało dla niej olbrzymią wartość. Wstała, oparła się o ścianę.
- Nie ma.. - szepnęła łamiącym się głosem. Przez swoje przemyślenia, nie zauważyła, że ktoś jest za nią. Nagle, olbrzymi ból przeszył całe jej ciało. Spojrzała na swój brzuch. Jej przedtem turkusowa bluzka nabrała szkarłatnego koloru, zaś wcześniej wspomnianą część ciała przebił na wylot nóż. Ta broń należała do Iris. Padła na ziemię. Krew rozlała się po całym pomieszczeniu. Usłyszała trzaśnięcie drzwiami. Sprawca uciekł.
- Zapomniałam zabrać swojego no~- Iris weszła do sali. Zauważyła leżącą ciemnowłosą na ziemi. Podbiegła do niej. Nim się spostrzegła, całe dłonie ubrudzone miała w czerwonej cieczy. Do pomieszczenia weszła Ayumi.
- Iris? Czy Ty.. - spytała, patrząc z daleka na tę jakże uroczą scenę.
- Nie! To nie tak! - wrzasnęła rudowłosa. Wiedziała, że teraz może wylecieć ze szkoły za coś, czego nie zrobiła. - Przysięgam! Ja.. wyjaśnię Ci wszystko!
- Iris, nic Ci to nie da. Zapamiętaj sobie tą lekcję. W życiu nie możesz okazywać uczuć oraz słabości, bo to Cię zgubi.
- Do jasnej cholery, ty idiotko.. - podniosła się. Wbiła w Ayumi groźny wzrok. Ruszyła na nią z pięściami. Pod wpływem prędkości, z jaką się poruszała, gumka zsunęła się z jej włosów. Skoczyła na czarnowłosą. Obie upadły na ziemię. Zaczęły się okładać, chociaż to Iris miała przewagę.
- Jeśli.. jeśli tak dalej pójdzie.. - w głowie czarnowłosej panował istny mętlik. Nie pragnęła nikogo zabijać, więc postanowiła, że tylko lekko ją poddusi. Chwyciła ją za szyję i ścisnęła nieco mocniej. Iris przestała ją okładać. Zaczęła tracić przytomność. Padła na ziemię. Ayumi ją puściła i pobiegła do pokoju. Nie mogła zrobić nic innego, bo podejrzenia padłyby właśnie na nią. Biegła, ile sił w nogach. Nagle, potknęła się. Zaczęła lecieć ku ziemi. Jednak nie poczuła nic, poza ciepłem cudzego ciała. Szerzej otworzyła oczy i spojrzała na osobę, która uratowała ją od zderzenia z twardym podłożem. Wcześniej go nie widziała, ale spostrzegła stojącą za nim Rozalię. Wstała, po czym paliła buraka, zrobiła z siebie kretynkę. To wcale nie był ruch godny doświadczonego zabójcy.
- Niezdara - stwierdziła Rozalia. Jej kąciki ust powędrowały ku górze.
- Zobaczyłaś ducha? - spytał Lysander.
Ayumi zignorowała tą dwójkę i poszła do pokoju. Gdy już tam weszła, osunęła się po ścianie i wszystko dokładnie przeanalizowała. Ktoś umarł w tak krótkim czasie. Iris wyglądała tak, jakby mówiła prawdę, więc kto mógł zamordować Kim? Czyżby istniała osoba, która ma zamiar zabijać wszystkich po kolei? Widocznie, wszystko było zaplanowane. Wcześniejsza kłótnia Kim i Iris dała mordercy do myślenia - jeśli upozorowałby zabójstwo Kim, wszelkie podejrzenia padłyby właśnie na Iris. Jednak nie pomyślał o udziale osób trzecich. Ayumi zjawiła się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. Zacisnęła pięści, próbowała chociaż trochę wpaść na trop mordercy, ale jak? Nie mogła się tam udać. Podniosła się z podłogi i skierowała się ku łóżku. Padła na nie, momentalnie zasypiając.

Do sali weszła grupa uczniów. Wszyscy spojrzeli na ledwo żywą Iris i zmarłą Kim. Co mogli sobie pomyśleć? Że to Iris zamordowała. Dlaczego? To proste. Kim umarła, nóż należący do rudowłosej przebił jej ciało na wylot, zaś sama Iris leżała na ziemi. Mogła tam leżeć dlatego, że pod wpływem szarpaniny z Kim również doznała obrażeń. Została nakryta. Dyrektorka weszła do klasy i od razu do niej podeszła. Sprawdziła puls - żyła. Chociaż ona przeżyła. Tylko co teraz? Zostanie wydalona, czyż nie?
- Przykro mi, Iris - rzekła starsza kobieta. - Wszystko wskazuje tylko na jedno, zabiłaś. Zabiłaś i dałaś się nakryć, więc zostajesz wydalona jeszcze dzisiaj. Idź spakować swoje rzeczy.
- To nie ja zabiłam Kim! - wrzasnęła, pragnąc zrozumienia. Spojrzała na swoich znajomych z klasy. - Ktoś to upozorował!
- A czy to jest ważne? Przecież to nie jest profesjonalne, nie rozumiesz? Powinnaś pokazać, że jesteś dobrze wyszkoloną zabójczynią i tym bardziej nie dać się wrobić w cudzą zbrodnię - odparła oschle staruszka, po czym wyszła z pomieszczenia. Zrezygnowana dziewczyna, zmierzyła wszystkich mętnym wzrokiem i również wyszła. Miała czas do północy, aby się wyprowadzić. Poszła do swojego pokoju. Usiadła na fotelu i zaczęła myśleć. Kto mógł to zrobić? Tak czy siak, nie było już odwrotu, została wydalona. Wyjęła spod łóżka walizkę i zaczęła się pakować. Jej wzrok stał się całkiem inny, niż wcześniej. Było w nim widać gniew, oraz w dalszym ciągle psychiczną nutkę. Odstawiła walizkę na bok i związała włosy. Wyciągnęła kartkę z szuflady i coś na niej nabazgrała. Czekały ją jeszcze dwie lekcje w akademii, ale nie miała zamiaru na nie iść. Chwyciła walizkę i wyszła.

W klasie wszyscy siedzieli na swoich miejscach, widocznie zaniepokojeni. Mieli pewność, że to nie Iris zamordowała Kim. Ktoś, kto to zrobił, był wśród nich. Intrygowało ich to. Chcieli się dowiedzieć, jednak wiedzieli, że to nie będzie łatwe. Do sali weszła Ayumi. Wszyscy na nią spojrzeli.
- Tylko trzy osoby nie przyszły na poprzednią lekcję, kiedy Kim i Iris tutaj leżały - Nataniel zabrał głos. - To była Rozalia, Lysander oraz Ty, Ayumi.
Przez jej ciało przeszły dreszcze. Nataniel spojrzał na jej bluzkę. Była ubrudzona krwią, pod wpływem szarpaniny z Iris. Jak się teraz wytłumaczy? Wszyscy myślą, że to ona zabiła Kim i upozorowała to w taki sposób, że na Iris padły wszelkie podejrzenia. Wybiegła z pomieszczenia, nie chciała się jeszcze bardziej pogrążyć. Wpakowała się w to bagno, chociaż wcale tego nie chciała. Coś ją zatrzymało, a mianowicie, jej przemyślenia. To nie mogła być ani Rozalia, ani Lysander, ponieważ wtedy na nich wpadła. Miała tak wiele pytań, które pozostawały bez odpowiedzi. Osunęła się po ścianie, ciężko dysząc. To mógł być każdy. Każdy i nikt, ponieważ główne podejrzenia mogły nie padać na potencjalnego zabójcę. Poszła do swojego pokoju, by się przebrać.

Szła cichym krokiem. Miała zamiar wślizgnąć się niezauważona do klasy. Na jej twarzy malował się psychiczny uśmiech, a lekko podkręcone końcówki włosów wiały po wszystkich stronach. Weszła do sali. Każdy z osobna na nią spojrzał.
- Witajcie - rzekła, uśmiechając się słodko. - Nazywam się Melania, miło mi was poznać, mordercy - dodała, po czym skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. Usiadła w wolnej ławce. Zaraz za nią, do klasy weszła Ayumi, która postanowiła nie dać się złamać. Podeszła do swojej ławki, którą zajęła Melania. Westchnęła zrezygnowana, i usiadła za nią. Brązowowłosa rozglądała się po klasie. W oko wpadł jej pewien chłopak, i skupiła się właśnie na nim. Ayumi spojrzała się na nią. Jej wzrok wręcz pożerał Nataniela. Przewróciła oczami i wyjęła z torby zeszyt. Do klasy weszła Rozalia, a za nią Lysander. Zajęli miejsca. Zapadła zupełna cisza.
- A więc, otwórzcie podręczniki na ostatnim temacie - nieugięta pani Delanay zabrała głos.
Zaczęły się zajęcia.

***

Powiem szczerze: Miałam trudność z napisaniem tego rozdziału. Po prostu zabrakło mi weny. Stanęłam w miejscu i nie potrafiłam napisać nic dalej. Dopiero przed chwilą skończyłam. To są istne wypociny.. Ech, no, nie ważne. Długością też nie grzeszy, ale starałam się, i chyba to jest najważniejsze ;)


4 komentarze:

  1. Super rozdział 😊
    Miałaś genialny pomysł na opowiadanie ^.^ Melania wydaje mi się podejrzana ( głupia flądra) XD

    Czekam na next :)
    Pozdrawiam i życzę KOPA WENY XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się podoba :D
      Tak, pomysł na to opowiadanie jest całkiem oryginalny. Melania... to naprawdę jest głupia flądra, ale nie będę spoilerować! Chapter 3 pojawi się w niedzielę.
      Kopniak trochę bolał, ale śladu nie będzie xD
      Pozdrawiam ^^

      Usuń
  2. Witam Cię serdecznie! Trafiłam na Twojego bloga dopiero dziś poprzez Katalog Blogów Słodkiego Flirtu, ale szczerze mogę powiedzieć, że nie żałuję.
    Na początku zwrócę uwagę na dość nietypową fabułę. Pod tym względem na pewno sporo odbiegasz od schematycznych opowiadań na temat gry. To powód do dumy. Podziwiam Cię, że potrafiłaś wymyślić coś tak innego, a zarazem intrygującego. Odnoszę wrażenie, że trochę wzorowałaś się na pewnym anime pt.: ,,Another". Absolutnie Cię za to nie umniejszam. Trzeba czerpać skądś inspirację, a jest to bardzo dobra produkcja. Dodam, iż jedna z moich ulubionych.
    Niezwykle bawi mnie sposób w jaki Kastiel odnosi się do dyrektorki, a ona zupełnie na to niereaguje. Podejrzewam, że boi się co może zrobić jej czerwonowłosy. Trafnie wykreowałaś Iris na psychopatkę. Zawsze tak ją sobie podświadomie wyobrażałam. Z jednej strony miła, koleżeńska dziewczyna, a z drugiej urodzona morderczyni. Rozalia również pasuje do tego grona, w przeciewieństwie do Lysandra. Jakoś nie widzę go w roli zabójcy. Chociaż, jakby tak nad tym głębiej pomyśleć to jego tajemniczy charakter i małomówność sprawiają mu całkiem niezłe warunki. Coś mi się wydaje, że Violetta zje te nieszczęsne ciasteczka i już w następnych rozdziałach wykituje. Tak, jestem niemal na sto procent pewna, że pozornie milutki prezencik od Iris wcale nie jest taki zupełnie nie szkodliwy. Nasza fioletowowłosa to taka sierotka Marysia. Nawet gdyby jakimś cudem ich nie zjadła to ona się tam po prostu nie nadaje. Cóż, przynajmniej moim zdaniem sobie nie poradzi.
    Zastanawiam się dlaczgo pan Farazowsko pracuje w takim miejscu skoro sprawia mu to takie cierpienie. Sądzę, że nikt go do tego nie zmusza, chyba, że się mylę. Jeszcze jedno, jestem pewna, że to właśnie Faraz zabił Kim. Tylko on był z nią w tym momencie w klasie, więc samoistnie na niego pada moje podejrzenie. Może bał się, że czarnoskórej nagle coś odbije i będzie chciała mu odebrać życie, dlatego postanowiłam temu zapobiec, ubiegając ją. Swoją drogą, szkoda, że to właśnie Kim pierwsza zmarła. Lubię jej zadziorny charakter i luzacki styl bycia, więc trochę mi przykro.
    Myślę, że ba razie to na tyle. Wpadnę tu jeszcze, aby zobaczyć jak sobie radzisz. Może jeszcze pozostawiaję moją twórczość: miedzydniemanoca.blogspot.com . Zapraszam w wolnych chwilach:) Życzę Ci mnóstwo pomysłów i wszystkiego co najlepsze! Do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że tutaj trafiłaś! :D
      Owszem, skądś trzeba czerpać inspirację, aczkolwiek nigdy nie oglądałam "Another" ;-; Muszę obejrzeć, skoro jest podobne do fabuły z tegoż opowiadania ;)
      Kastiel to.. Kastiel. On nie ma szacunku do starszych. On nie ma szacunku do nikogo. Dyrektorka po prostu już nie zwraca na niego uwagi, ale na pewno się go nie boi, ponieważ sama ma swoje za uszami..
      Iris w porównaniu do postaci, którą dopiero kreuję to pikuś. O tym przekonamy się dopiero w przyszłych rozdziałach :D
      Violetta to dość tajemnicza postać, ale.. no.
      Tajemnica pana Farazowskiego też będzie musiała się wyjaśnić. Twoja teoria jest bardzo mądra, ale nie mogę Ci teraz powiedzieć, czy masz rację ^^
      Również bardzo lubię Kim, ale ktoś musiał zginąć, a ona raczej nie byłaby kimś ważnym w przyszłych rozdziałach, więc daliśmy jej szansę się wykazać w tym :D Ogólnie, lubię wszystkie postacie i ciężko będzie mi kogokolwiek uśmiercić. Cóż, mówi się trudno.
      Serdecznie Cię zapraszam tutaj w przyszłości ;) Do Ciebie zajrzę jeszcze dzisiaj, ale teraz czytam mangę, i... i po prostu muszę ją doczytać, bo mnie bardzo zaciekawiła, ale chciałam Ci odpisać (wow, to zdanie jest mega sensowne).
      Dziękuję Ci za miłe słowa i pozdrawiam!

      Usuń